Reading time %d minutes

Nie każda pomoc pomaga. Jak nie skrzywdzić młodych dzikich zwierząt?

Nie każda pomoc pomaga. Jak nie skrzywdzić młodych dzikich zwierząt?

Początek lata to jeden z najbardziej wymagających okresów dla ośrodków rehabilitacji dzikich zwierząt. W tym czasie trafiają do nich setki młodych ssaków i ptaków. Część z nich rzeczywiście potrzebuje pomocy z powodu choroby lub urazów. Jednak wiele zostało zabranych z naturalnego środowiska zupełnie niepotrzebnie – przez ludzi, którzy chcieli pomóc, ale nie wiedzieli, że ich interwencja może wyrządzić więcej szkody niż pożytku.

Dlatego Fundacja Mushika, we współpracy z Fundacją Dzikusy Salamandry, przypomina, jak zachować się w przypadku spotkania młodego dzikiego zwierzęcia. W większości sytuacji najlepszą pomocą jest… pozostawienie go w spokoju.

Dobre intencje nie zawsze wystarczą

Co roku prowadzone są kampanie informacyjne wyjaśniające, jak postępować po znalezieniu młodego zwierzęcia. Mimo to do ośrodków rehabilitacji nadal trafia bardzo wiele zdrowych młodych, które zostały niepotrzebnie zabrane swoim rodzicom.

Najczęściej wynika to z niewiedzy. Dzikie zwierzęta mają specyficzne potrzeby, są bardzo wrażliwe na stres i wymagają odpowiedniego pokarmu oraz opieki. Nawet najbardziej zaangażowany człowiek nie jest w stanie zastąpić zwierzęcego rodzica.

Doświadczenie Fundacji Dzikusy Salamandry pokazuje, że większość młodych zwierząt uznawanych przez ludzi za „uratowane” w rzeczywistości nie wymaga interwencji. Ich zabranie z naturalnego środowiska często zamiast pomóc, znacząco zmniejsza szanse na przeżycie.

Samotne nie znaczy porzucone

Najczęściej niepotrzebnie zabierane są młode zające, sarniątka oraz podloty ptaków.

Młode zające i sarny

Jeśli znajdziesz młodego zająca lub sarnę na łące, w lesie czy nawet w ogrodzie, nie dotykaj go i nie przenoś.

Samice celowo zostawiają młode ukryte przez większość dnia, wracając jedynie na krótkie karmienie – najczęściej o zmierzchu lub w nocy. To naturalna strategia chroniąca młode przed drapieżnikami.

Skulone i samotne zwierzę zazwyczaj nie zostało porzucone. Wręcz przeciwnie – właśnie tak wygląda prawidłowa opieka rodzicielska u tych gatunków.

Warto również pamiętać, że dotykanie młodych ssaków może pozostawić na nich ludzki zapach, co w niektórych przypadkach utrudnia dalszą opiekę rodzicielską i sprawia, że zwierzę będzie wymagało długotrwałej opieki człowieka.

Podloty ptaków

Podlot to młody ptak, który opuścił już gniazdo, ale jeszcze nie potrafi sprawnie latać. Taki etap rozwoju przechodzą m.in. drozdy, kawki, wrony, gołębie, sowy, ptaki drapieżne, zięby czy sikory.

Podloty uczą się samodzielności poza gniazdem, ale nadal są regularnie karmione przez rodziców. To zupełnie naturalny etap ich rozwoju.

Jeżeli zabierzesz podlota, rodzice będą go szukać. Dlatego, jeśli ptak nie jest ranny, najlepiej jak najszybciej odnieść go w miejsce, z którego został zabrany. W przypadku ptaków dotyk nie stanowi problemu – ich węch jest słabo rozwinięty i rodzice bez problemu zaakceptują młode po ponownym umieszczeniu w pobliżu miejsca znalezienia.

Warto pamiętać, że nie wszystkie gatunki przechodzą etap podlota. Jerzyki czy jaskółki opuszczają gniazdo dopiero wtedy, gdy potrafią już dobrze latać. Znaleziony na ziemi młody jerzyk niemal zawsze wymaga pomocy.

Kiedy naprawdę należy pomóc?

Interwencja jest konieczna wtedy, gdy zwierzę:

  • jest ranne,
  • zostało przyniesione przez psa lub kota,
  • znajduje się w miejscu bezpośrednio zagrażającym jego życiu (np. na jezdni).

W pozostałych przypadkach najlepiej obserwować sytuację z bezpiecznej odległości i nie ingerować.

Przeniesienie młodego zwierzęcia do domu oznacza dla niego ogromny stres, nagłą zmianę diety oraz zaburzenie naturalnej mikroflory przewodu pokarmowego. U bardzo młodych osobników może to prowadzić nawet do śmierci.

Masz wątpliwości? Najpierw zapytaj

Jeśli nie masz pewności, czy znalezione zwierzę rzeczywiście potrzebuje pomocy, skontaktuj się z organizacją zajmującą się rehabilitacją dzikich zwierząt lub z najbliższym ośrodkiem rehabilitacji. Wykaz takich ośrodków prowadzi Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska.

Jedna rozmowa telefoniczna może uratować zwierzę przed niepotrzebnym cierpieniem i zwiększyć jego szanse na pozostanie tam, gdzie jest jego miejsce – w naturze.