Reading time %d minutes

Wakacje bez cierpienia. Nie finansujmy wykorzystywania zwierząt

Wakacje bez cierpienia. Nie finansujmy wykorzystywania zwierząt

Wakacje kojarzą się z odpoczynkiem, pięknymi widokami i niezapomnianymi wspomnieniami. Niestety bardzo często za tymi wspomnieniami kryje się cierpienie zwierząt. To, co dla turysty jest kilkuminutową atrakcją, dla zwierzęcia bywa codziennością pełną bólu, stresu i przymusu.

Za wakacyjnymi atrakcjami często stoi cierpienie

Przejażdżka na wielbłądzie w Egipcie. Jazda na koniu w Turcji. Delfinarium. Zdjęcie z tygrysem, słoniem, małpką lub papugą na łańcuszku. Z pozoru niewinne atrakcje w rzeczywistości bardzo często stoją za nimi zwierzęta, które są wykorzystywane, źle utrzymywane i zmuszane do zachowań sprzecznych z ich naturą.

W turystycznych kurortach konie nierzadko są dramatycznie wychudzone. Pracują godzinami w ogromnym upale, noszą źle dopasowany sprzęt powodujący bolesne otarcia i rany, mają przerośnięte kopyta, a ich zmęczenie nikogo nie interesuje. Liczy się tylko kolejny klient.

Największym problemem jest jednak to, że większość z nas patrzy, ale nie widzi. Zachwycamy się egzotycznym widokiem, nie zastanawiając się, jak naprawdę wygląda życie tych zwierząt. Zwierzęta wykorzystywane w turystyce nie są zabawkami. Za zamkniętymi drzwiami wiele z nich przechodzi brutalną tresurę, jest przetrzymywanych w nieodpowiednich warunkach, pozbawionych możliwości realizowania swoich naturalnych potrzeb i zmuszanych do zachowań, których nigdy nie wykonywałyby z własnej woli.

Posłuszeństwo nie zawsze oznacza zaufanie

Dobrym przykładem jest alpaka Stefan, mieszkająca w azylu Fundacji Przyjaciel Zwierz. Przez pewien czas brała udział w komercyjnych spacerach z alpakami. Dopiero kiedy zamieszkała w bezpiecznym miejscu i mogła żyć po swojemu, z dala od oczekiwań ludzi, opiekunowie zauważyli coś bardzo wymownego. Kiedy ma założony kantar, posłusznie idzie z człowiekiem. Jednak gdy przebywa swobodnie na wybiegu, nigdy nie pozwala się dotknąć ani złapać. Unika kontaktu z człowiekiem jak ognia.

To pokazuje, że alpaki nie są zwierzętami, które naturalnie szukają bliskości z ludźmi. Jak wiele innych gatunków wykorzystywanych w turystyce, często są zmuszane do zachowań sprzecznych z ich naturą.

Jak często uznajemy zwierzę za „oswojone”, „łagodne” czy „lubiące ludzi”, podczas gdy ono po prostu nauczyło się, że nie ma wyboru? Posłuszeństwo bardzo często nie wynika z zaufania, lecz z przymusu, wielokrotnie powtarzanych doświadczeń i wyuczonej bezradności.

Każdy zakupiony bilet ma znaczenie

Dlatego zanim wsiądziemy na konia lub wielbłąda, zanim kupimy bilet do delfinarium albo ustawimy się w kolejce do zdjęcia z tygrysem, warto zadać sobie jedno pytanie: czy naprawdę chcę, aby moje kilka minut przyjemności było okupione cierpieniem zwierzęcia?

Każda zapłacona atrakcja napędza ten biznes. Każda odmowa jest głosem po stronie zwierząt.

Dlatego podczas wakacji wybierajmy odpowiedzialnie. Nie odwiedzajmy delfinariów. Nie korzystajmy z przejażdżek na koniach i wielbłądach w miejscach nastawionych na masową turystykę. Nie róbmy sobie zdjęć ze słoniami, tygrysami, małpkami czy papugami.

Wspólnie uczymy szacunku do zwierząt

Fundację Mushika i Fundację Przyjaciel Zwierz łączy przekonanie, że każde zwierzę jest czującą istotą z własnymi potrzebami, emocjami i granicami. Dlatego wspólnie realizujemy działania edukacyjne, które pomagają lepiej zrozumieć dobrostan zwierząt oraz pokazują, dlaczego nie powinny być traktowane jako atrakcja turystyczna.

Naszym celem nie jest wyłącznie ratowanie zwierząt. Chcemy również zmieniać sposób myślenia o nich. Bo dopiero kiedy zaczynamy naprawdę dostrzegać ich potrzeby i perspektywę, możemy budować świat oparty na szacunku, a nie na wykorzystywaniu.